niedziela, 18 marca 2012

Rozdział 11.

_______Perspektywa Nathana________

Jest 9.00. Nie będę jej budził, tak słodko wygląda kiedy śpi. O 13 mamy próbę przed występem w klubie. Może trochę poćwiczę. Zszedłem na dół i usiadłem przy pianinie.

_______Perspektywa Alicji________

Kiedy otworzyłam oczy to zobaczyłam, że Nath gdzieś zniknął. Poszłam odprawić poranną toaletę. Kiedy brałam prysznic słyszłam jak ktoś gra na pianinie. Po 'ogarnięciu się' zeszłam na dół. Nathan grał i śpiewał 'Wherever you will go'. Uśmiechnął się do mnie, już chciał do mnie podejść, ale powiedziłam żeby nie przerywał... Uwielbiłam jego głos...był taki głęboki...
Zrabiłam nam śniadnie, była to jajecznica na boczku. Po śniadniu chłopacy wrócili z odwiedziń i zrobiliśmy próbę. Bardzo się bałam mojego pierwszego występu, ale kiedy Nathan był przy mnie cały stres znikał jakby miał on jakąś magiczną moc, która chroniła mnie przed złymi emocjami. Hmmm..dziwne.
Po próbie wróciłam do domu. Maja była na dole, miała bardzo zmartwioną minę, więc zapytałam co się stało...
- Rodzice Olgi mieli wypadek...
- Co.?!? A gdzie ona teraz jest.?!?! Dlaczego nikt mi nie powiedział.??!
- Jest na górze, pakuje się. A nie powiedziałyśmy Ci, bo dopiero przed chwilą zadzwonili ze szpitala...Są w stanie krytycznym...
Pobiegłam na górę i zobaczyłam Olgę, która siedziała na łóżku i łzy leciały jej po policzkach..Podeszłam i przytuliłam ją z całej siły...
- Oni są dla mnie wszystkim.... - mówiła cały czas płacząc.
- Ciiii....Przejdziemy przez to razem...Nie płacz...Wszystko będzie dobrze!. Musisz być silna!
Nic już nie powiedziła...tylko dokończyła pakowanie...Bez słowa aż do wyjazdu na lotnisko. Tam czekał na nią Jay, bo zdecydował, że pojedzie z nią do Polski, i zostanie tam aż jej rodzicom się nie poprawi...Bardzo mu zależało na Oldze.
- Kocham Cię i pamiętaj, że jestem z Tobą. Zadzwoń jak dolecisz...i poinformuj mnie o stanie zdrowia twoich rodziców.
- Dobrze..
- A ty Jay, zaopiekuj się nią...
- Oczywiście, że się nią zaopiekuję.!
Przytuliłam ich, pożegnałam się i poszli na odprawę...
Byłam tak rozbita, że nie dałabym rady wystąpić... Jaya też nie było, więc niestety występ musieliśmy odwołać.
Nathan odwiózł mnie, ale nie do domu Mai tylko do siebie. Nie wiem dlaczego. Nawet się go o to nie pytałam, nie miałam siły...Myślałam tylko o tym, że ostatnio zaniedbywałam Olgę. Było mi strasznie przykro i miałam wrażenie jakby ona miała do mnie żal...Miałam ochotę sobie coś zrobić...Moje rozmyślania przerwał Nath..
- Nie myśl, o tym tyle. Wszystko będzie dobrze! Zobaczysz! A póki co...
Po tych słowach pocałował mnie i usiadł przy pianinie..zaczął garć 'I'll be your strenght'...
Tego mi było trzeba..On zawsze wiedział jak mnie podnieść na duchu. Tak bardzo go kocham i nie chcę go stracić.
- Nathan, czy ty mnie kochasz?
- Oczywiście, że tak! A co masz wątpliwości?
- Nie, ale... Wtedy zadzwonił telefon...Odebrałam, szybko to był Jay i przekazał mi taką wiadomość, że moje serce stanęło. Czułam tylko ból i niewyobrażalny smutek.. Wypowiedział te słowa, których najbardziej się obawiałam...."Jej rodzice odeszli..." Przypomniał mi się moment kiedy lekarz poinformował mnie, że moja mama nie żyję. Dokładnie wiem co czuła teraz Olga..
- Daj mi ją do telefonu...
- Ale ona jest tak roztrzęsiona, że nic do niej nie dociera... Zamilkła.
- Jay daj mi ją!
- Dobrze, spróbuję...
W słuchawce słyszałam tylko jej płacz...

---------------------------------------------------------------------------------------------
Dodałam, po dłuuugim czasie. xdd To mój taki mały Come back.!
Wiem, że krótki i pozbawiony jakiego kolwiek sensu, ale obiecałm, że dodam.
Dla rodzinki z forum.;*******
Kocham was czubki moje.! ^^
Ze spejalną dedykacją dla:
Ivy ;*(głupiej, kochanej i najwspanialszej siostry na świecie <3),
Myiai ;*(czubek.xdd zacny czubek),
Heli ;* (i jej kotka.xdd z urwanym zakończeniem, tak jak lubisz.;D),
Ale tak ogólnie to dla całej #TWfanmily.! <3 <3 <3
Dzięki, że mnie wspieracie, to naprawdę wiele dla mnie znaczy!

8 komentarzy:

  1. Super :** Czekam na nastepny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział super , tylko taki smutny
    ja i kot dziękujemy za dedykację

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny!
    Dawaj szybko następny :P
    <3<3

    OdpowiedzUsuń
  4. prawie się poryczałam! tyle emocji... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super
    Czemu ja nie mam takiego talentu do pisania?

    zapraszam do mnie
    http://ineedyoutolie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Myiai - to mnie rozwaliło :D Myii jak coś . ale pouczć cię nie będę :D
    Kurde, kochana wróciłaś, nie mogę w to uwierzyć. To jest genilna. tyle sprzecznych emocji.. <33
    Love, love , love. czyli Nexta nexta nexta! <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam. xdd To tak specjalnie było ;D

      Usuń
  7. ojeciu!
    MAM DEDYKACJĘ!
    ale mam zaaaaaciesz :)))))))))))))

    kochaam Cię, i pamiętaj:
    I'LL BE YOUR STRENGHT, jak Nathan dla Alicji :) ;*********

    OdpowiedzUsuń